Jidai matsuri – tysiąc lat historii na ulicach Kioto

Dziękuję za wszystkie komentarze, bardzo nam miło, że możemy podzielić się wrażeniami z podróży i choć trochę jeszcze bardziej przybliżyć Wam Japonię. Jeśli chodzi o tanbayaki w Nagomi – temat jest “trudny”, nie chcę wchodzić w szczegóły, ale nie zawsze Japończycy są delikatnie mówiąc otwarci na nowe wyzwania… nie wyczerpałam jeszcze wszystkich sposobów, ale te najprostsze niestety tym razem nie zadziałały…
Tymczasem dziś w Kioto mieliśmy wyjątkowe szczęście trafić na widowisko zwane jidai matsuri. Od 1895r., zawsze 22 października ulicami Kioto przechodzi procesja upamiętniajca rocznicę przeniesienia stolicy do Kioto (z miejscowości Nara – w 795r.). Ponad 2 tysiące uczestników przebranych w autentyczne stroje z poszczególnych okresów historycznych – wojownicy i damy dworu, chłopi i mieszczanie, tysiąc lat historii można praktycznie dotknąć – po ulicach jadą powozy i suną lektyki, rozbrzmiewa muzyka bębnów, fletów i innych tradycyjnych instrumentów, historyczne postaci wyposażone są w autentyczne akcesoria – miecze, łuki, zbroje, kosze kwiatów, skrzynie z laki i inne niezwykłe przedmioty o nieznanym mi przeznaczeniu. Kilka godzin w pełnym słońcu, w pełnym bojowym rynsztunku lub też dworskich szatach – podziwiam wszystkich starszych i zupełnie małych uczestników procesji. Wrażenia oglądających – niezapomniane, ponieważ te same stroje na manekinach w muzeum to zupełnie inna historia…

Komentarze (4)

Joanna23/10/2012 at 13:26

Oo, dobrze wiedzieć! Muszę wpisać datę 22 pażdziernika w harmonogram mojej wycieczki do Japonii :) Super widowisko, ciekawe czy oni te stroje, powozy, zbroje, etc. z muzeów powyciągali? A perukarze mieli co robić!
Właśnie oglądam film o Heikei Kiyoumori (NHK) z tego okresu i trochę późniejszego – trzeba przyznać, że wiernie trzymają się historii.
PS. Zboczenie zawodowe – strzemiona od siodła są lakowane, pewnie całe siodło też!

Jacek23/10/2012 at 14:00

No, tylko pozazdrościć :) Bardzo dziękuje za genialny pomysł, dzięki tej relacji jestem codziennym, niewidocznym uczestnikiem. Kiedyś w Hong Kongu widziałem na ulicach jak paliły się papierowe makiety mercedesów i kopie dolarów przy okazji podobnych widowisk, co miało zapewniać dobrobyt i powodzenie. Może gdybym wtedy sam coś takiego spalił, to mógłbym pojechać dziś do Kioto, kto wie :) . Jeżeli chodzi o trudny temat Tanba-Yaki, to skoro można kupić online http://sakeware.net/index_en_usd_32-33.html
- to może w końcu uda się i w Nagomi czego sobie i wszystkim życzę.

Ps. fajne mają adidasy :)

admin23/10/2012 at 15:11

Dzięki Tobie też zaczęłam zwracać na to uwagę :) stąd m.in. to zdjęcie :) Naprawdę sporo fragmentów zbroi wydaje się lakowanych (np. “ochraniacze” na nogi).

Joanna23/10/2012 at 22:58

Jacek,

Dzięki za świetny link do informacji na temat ceramiki japońskiej i to ze szczegółowym podziałem na regiony.
Nagomi – tyle jeszcze do sprowadzenia!… ;)

Dodaj swój komentarz

Treść: